Rozdział 3 Podtytuł nr. 13

Sytuacja "Batorego" i internowanie

Po 24-godzinnym postoju w Klintehamn, statek "Batory" opuścił port na holu torpedowca "Ragnar" w kierunku Visby w celu przeprowadzenia niezbędnych napraw, które były kluczowe z perspektywy dalszego przebiegu wydarzeń. Kapitan Milisiewicz, świadomy trudnej sytuacji, złożył formalny protest przeciwko tym działaniom, jednak działania jego były bezskuteczne, co potwierdziło ciężką sytuację polityczną i militarnego zaangażowania Polski w tamtych czasach. Po opuszczeniu portu, tylko część załogi została zwolniona, reszta z nich rozpoczęła życie jako internowani, co wpłynęło na morale oraz przyszłość wielu marynarzy.

1 listopada 1939 roku, w kontekście trudnych warunków, "Batory" został przeprowadzony do Vaxholmu przez dozorowiec "Snapphanen", który miał na celu zapewnienie bezpieczeństwa w trakcie trwających działań wojennych.

Kapitulacja Helu

W nocy z 1 na 2 października 1939 roku, na Półwyspie Helskim trwały intensywne przygotowania do opuszczenia ostatniej polskiej bazy nad Bałtykiem. Żołnierze z baterią cyplową odpowiedzialnie niszczyli cenny sprzęt, aby nie wpadł w ręce wroga. O godzinie 11:00, w wyniku intensywnych działań, do portu wojennego przybyły niemieckie okręty, co stanowiło kulminację wielotygodniowych walk i przygotowań obronnych.

Dowódcy przeprowadzili ostatnie zbiórki, a komandor Steyer wygłosił emocjonalne pożegnanie dla swoich marynarzy, dziękując im za odwagę oraz poświęcenie. Admirał Unrug wyraził wdzięczność za męstwo swoich podwładnych, prezentując jednocześnie spokój przed nadchodzącą kapitulacją, wzywając do pamiętania o przyszłym triumfie w walce za ojczyznę.

Spotkanie z Niemcami

Około godziny 11:00 do portu wojennego Hel wpłynęły niemieckie okręty, a akcję poprzedziły wodnosamoloty, co miało na celu osłabienie oporu. Polski komendant Helu, komandor Steyer, podjął decyzję o spotkaniu z niemieckim admirałem Schmundtem, co miało symbolizować formalne zakończenie walk oraz poddanie się. Rozmowa ta odbywała się za pośrednictwem tłumacza, co dodatkowo podkreślało napięcie i tragiczną sytuację, w jakiej znajdowały się polskie siły.

Podsumowanie kapitulacji

O godzinie 17:00 admirał Unrug pożegnał się z oficerami, w szczególności dziękując kapitanowi Przybyszewskiemu za poświęcenie i jego angażującą postawę w czasie walki. Polscy oficerowie zostali następnie przewiezieni na statek szpitalny „Wilhelm Gustloff”, co dało im chwilę wytchnienia przed dalszą podróżą do obozów jenieckich. Niemcy pochwalili postawę polskich dowódców, mimo ponoszonych strat.

Dzięki trudnościom, tylko część obrońców mogła się poddać, a pozostałych transportowano do obozów. Straty i walki objęły około 3000 obrońców, w tym 52 oficerów, w tym admirała Unruga. Polacy stoczyli długotrwałe i zacięte walki przeciw przeważającym siłom niemieckim, tracąc 212 żołnierzy, co świadczyło o dużej determinacji i trudnościach w obronie. Dwa większe okręty, "Gryf" i "Wicher", zostały zatopione przez własne załogi, co było dramatycznym aktem przetrzymania strat. Inne mniejsze jednostki również uległy samounicestwieniu, co skutkowało dalszymi stratami w szeregach polskich sił.

Bombardowania

Naloty na Hel były prowadzone początkowo przez bombowce nurkujące, a później przez samoloty marki Heinkel. Polska artyleria przeciwlotnicza, mimo przeważających sił nieprzyjaciela, odniosła pewne sukcesy w obronie, a kaliber Boforsa 40 mm wyeliminował wiele niemieckich samolotów. Po wojnie szczególnie pamięć o poległym marynarzu Leonie Bizewskim, który zmarł podczas walki, trwała w społeczności lokalnej, a jego imieniem została nazwana szkoła w Gnieżdżewie, co stanowiło hołd dla jego poświęcenia i odwagi.