Rozdział 3 Podtytuł nr. 4

Obrona Wybrzeża i Działania na Bałtyku

Przegrupowanie Okrętów

Niemieckie okręty znajdowały się w porcie w Świnoujściu, co ograniczało ich zdolność do operacji w Zatoce Gdańskiej. Ten fakt dawał Polakom pewne pole do manewru, jednak brak silnych jednostek bojowych utrudniał skuteczniejszą obronę.

Po utratcie trzech polskich kontrtorpedowców, pojawił się strategiczny problem — krążowniki mogły być kluczowe w dalszych starciach. „Wicher”, mimo że pełnił funkcję jednostki wspierającej, nie posiadał pełnych możliwości typowych dla krążownika, a brak dokumentacji utrudniał ocenę jego zdolności bojowych.

Działania 2 września

O godzinie 5:00 „Wicher” wpłynął do portu helskiego, gdzie unieruchomiono jego kotły, zmieniając go w zakotwiczoną baterię pływającą. Mimo ograniczenia mobilności, jednostka mogła pełnić funkcję obronną.

Po unieruchomieniu „Gryfa”, załoga „Wichra” kontynuowała walkę, wykazując niezłomną determinację w obronie wybrzeża.

Atak na kanonierki

Kanonierka „Komendant Piłsudski” (dowódca: kpt. mar. Mieczysław Jacynicz) kotwiczyła w pobliżu Jastarni, stanowiąc istotny punkt obrony. W tym czasie „General Haller” pozostawał w ruchu, co zwiększało jego możliwości manewrowe.

O 5:30 niemieckie bombowce przeprowadziły nalot na polskie kanonierki, które mimo strat zdołały odeprzeć atak dzięki umiejętnościom i determinacji załóg. Na pokładzie „Czajki” odnotowano tragiczne straty — jeden żołnierz zginął, a sześciu zostało rannych.

W trakcie zaciętej walki „Wicher” zestrzelił niemiecki samolot Dornier, podnosząc morale polskich obrońców.

Organizacja obrony przeciwlotniczej

W porcie helskim utworzono kompleksowy system obrony, obejmujący:

  • ciężkie karabiny maszynowe,

  • działa Boforsa, co znacznie zwiększyło zdolność odpierania niemieckich nalotów.

O 13:00 nastąpiła kolejna próba ataku powietrznego przez Niemców, jednak tym razem polska obrona przeciwlotnicza skutecznie odpierała naloty, nie ponosząc strat.

Naloty i ataki

Nalot na Gdynię

Niemieckie samoloty przeprowadziły zmasowany atak, który doprowadził do zatopienia statku, powodując ciężkie straty wśród załogi.

O 16:00 kanonierki przeszły do portu handlowego, gdzie stały się zakotwiczonymi bateriami, gotowymi do dalszej obrony.

O 18:00 niemieckie bombowce przeprowadziły silny nalot na port, jednak dzięki skutecznej obronie polska flota nie poniosła strat w okrętach, co było dużym sukcesem.

Najważniejszym osiągnięciem było zestrzelenie niemieckiego samolotu nurkującego, co podniosło morale polskiego personelu.

3 września i bitwy na Helu

O 6:55 niemieckie kontrtorpedowce zaatakowały Hel, wywołując zacięte walki. Polskie jednostki wykazały się sprawnością taktyczną i wolą walki, skutecznie odpierając pierwsze natarcie.

Podczas starć „Gryf” i „Wicher” stawiły zdecydowany opór, odnosząc sukcesy, choć również ponosząc straty.

Najważniejsze wydarzenia w bitwie

Konfrontacja z niemieckimi niszczycielami

Niemieckie niszczyciele, w tym „Leberecht Maass”, przeprowadziły atak na Hel. Polskie okręty odpowiedziały ogniem, uszkadzając dwie jednostki przeciwnika. Choć niemieckie źródła nie potwierdziły tych strat, miało to wpływ na dalsze działania w rejonie.

Straty i skutki walk

Naloty i ataki morskie

Około 14:00 Niemcy przeprowadzili kolejne naloty. Polska flota nie była w stanie w pełni się obronić, co doprowadziło do strat.

Zatopienie „Mewy” oraz poważne uszkodzenie „Gryfa” znacząco wpłynęło na przyszłe możliwości bojowe polskich jednostek.

O 15:00 „Wicher” został trafiony bombami, powodując dramatyczne straty. Ograniczenia w komunikacji utrudniały precyzyjne raportowanie skutków nalotu.

Ewakuacja i straty

Załoga „Wichra” nie była w stanie opuścić okrętu na czas, co dla wielu marynarzy skończyło się tragicznie.

Po bitwie ranni marynarze zostali wydobyci przez kolegów z załogi, co podkreślało ich niezwykłą odwagę i wzajemne wsparcie w trudnych warunkach.

Ostateczne straty

Po ostatnim nalocie „Gryf” stanął w płomieniach i jego zniszczenie stało się nieuniknione, kończąc historię jednego z kluczowych polskich okrętów.

Niemieckie operacje trałowania w rejonie Nowego Portu okazały się nieskuteczne, a po zapadnięciu zmroku planowano kolejne ataki, co świadczyło o ciągłej presji niemieckiej floty.